Gang łabędzi sterroryzował ludzi na gdyńskiej plaży. Pan Adam żartuje: Ledwo uszliśmy z życiem

20.03.2017 11:46
Ptaki przestraszyły niejednego spacerowicza

Ptaki przestraszyły niejednego spacerowicza (Screen z facebook.com/Adam Zajączkowski)

Pan Adam pochwalił się na Facebooku pamiątkowym zdjęciem z niedzielnego spaceru po plaży w Gdyni. Uchwycił na nim "ptasi gang", który zawzięcie walczył o jedną bułkę, jednocześnie przeganiając ludzi z "pola bitwy".

Niedziela, plaża miejska w Gdyni. Fotograf Adam Zajączkowski wybrał się na spacer ze swoją dziewczyną. Nieplanowaną atrakcją okazało się spotkanie z łabędziami. Ku zaskoczeniu spacerowiczów ptaki nie były przyjaźnie nastawione w stosunku do ludzi. Ich zachowanie wskazywało na to, że są głodne. Goniąc za pożywieniem i ludźmi wystraszyły spacerowiczów.

Panu Adamowi udało się uchwycić ich groźne miny. Zwróćcie uwagę na łabędzia stojącego najbliżej obiektywu. Naprawdę wygląda na wkurzonego.

Poszło o bułkę

- Ten ptak, który szedł z przodu skubał innego, który próbował go wyprzedzić. Nie byłem tym jakoś szczególnie zaskoczony, ale moja dziewczyna tak. Dosyć szybko uciekła z plaży - opowiada portalowi tvn24.pl autor fotografii.

 Spacerujący po gdyńskiej plaży często dokarmiają łabędzie.

- Dreptały po plaży, nie chciały nam darować, więc w końcu dostały od nas bułkę - dodaje na obronę ptaków fotograf.

ZOBACZ TEŻ: Przyłapali tego mopsa na gorącym uczynku. Co przeskrobał?

Przyłapali tego mopsa na gorącym uczynku. Co przeskrobał?

Kultowe ikony lat 90. Ciekawe, czy jeszcze je pamiętasz?
1/12Ta supermodelka występowała w teledyskach George'a Michaela i Prince'a. Wyróżnia ją charakterystyczny pieprzyk. To:
Komentarze (3)
Gang łabędzi sterroryzował ludzi na gdyńskiej plaży. Pan Adam żartuje: Ledwo uszliśmy z życiem
Zaloguj się
  • avatar

    erte2

    Oceniono 3 razy 3

    Sto lat temu miałem podobną przygodę na Mazurach (nie pamiętam dokładnie - Roś albo Nidzkie). A było tak: budzimy się rano w jakiejś zatoczce i nagle z szumem ląduje przy nas łabędzia rodzina (tata, mama i kilkoro podrostków). Zachwyceni postanowiliśmy się podzielić z nimi śniadaniem. Zeżarły, i owszem, ale domagały się jeszcze. Powiedziałem: dość, wystarczy, podniosłem żagle i wolno zaczęliśmy odpływać. Drób za nami, w kilwaterze, i coraz nachalniej. No i w pewnym momencie ojciec rodziny podpłynął pod samą rufę, wyciągnął szyjsko i jak mnie znienacka nie walnie! Takiego szczypa z zakrętasem prosto w prawy póldupek!
    Przez całą resztę wakacji miałem potężnego sińca....

  • avatar

    m.godwin

    Oceniono 1 raz 1

    To już ich łabędzi śpiew. Szyszko się za nie zabierze, to niedopuszczalne, taka zuchwałość.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze